Paralotniarka musiała przymusowo lądować, bo miała problemy ze sprzętem w trakcie lotu. Wypadek zgłosiła inna osoba latająca na glajcie, czyli paralotni. Informacje były nieprecyzyjne, wynikało z nich jedynie, że prawdopodobnie kobieta znajduje się w bardzo trudno dostępnym terenie na zboczach Kopy w kierunku Doliny Łomniczki. Nie było też informacji, jaki jest stan poszkodowanej. Na miejsce wysłany został śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Wrocławia. Najpierw musiał jednak zabrać na pokład ratowników GOPR.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej