Przez trzy dni na początku czerwca specjaliści wykonywali pomiary w kilku polskich szkołach. Odwiedzili m.in. stołówkę jednej z podstawówek na wrocławskim Sępolnie. Ważyli, ile kilogramów żywności jest przygotowywanych, a ile faktycznie zjadają uczniowie. Porównywali, jaką popularnością cieszą się konkretne zupy, drugie dania i surówki. Wszystko po to, by sprawdzić, ile posiłków trafia do kosza.

Gotowanie na oko

Z danych zebranych wspólnie z prof. Janem den Boerem z wrocławskiego Uniwersytetu Przyrodniczego wynika, że tylko ta jedna szkoła we Wrocławiu marnuje w ciągu roku prawie pięć ton jedzenia.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej