Norbert Basiura (zgadza się na publikację nazwiska i wizerunku) na dyskotece w Miłoszycach był ochroniarzem. Sprzedawał bilety, a potem - jak teraz zeznawał - robił obchody po sali. W czasie śledztwa sprzed 20 lat mówił, że pomagał także za barem, teraz twierdził, że ani nie nalewał, ani nie podawał nikomu piwa. To o tyle istotna kwestia, że Małgosi najprawdopodobniej ktoś dosypał do alkoholu środków odurzających.

Norbert Basiura twierdzi, że Małgorzaty nie znał. Na tamtej dyskotece pracował, nie miał czasu na zabawę.

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej