To sprawa, do której wracamy regularnie, gdy kolejny sąd przekazuje ją następnemu. W 2002 r. Tomasz Ł. trafił do więzienia. Dostał osiem lat za gwałt na dziecku. Wtedy okazało się, że ma stwardnienie rozsiane. W tej sytuacji w 2016 r. Sąd Penitencjarny we Wrocławiu zastosował wobec niego przerwę w odbywaniu kary. Żaden zakład karny nie był w stanie zapewnić mężczyźnie odpowiednich warunków odsiadywania wyroku. Tomasz Ł. wyszedł więc na wolność i mieszkał w Świdnicy. Poruszał się na wózku inwalidzkim, bo nie chciał podjąć leczenia.

W pewnym momencie pięcioletniego syna zaczęła do niego przyprowadzać znajoma. Kobieta nie miała z kim zostawić chłopca, więc skorzystała z pomocy kolegi. Nie sądziła, że mężczyzna podczas jej nieobecności wykorzystuje dziecko seksualnie. Sprawa ujrzała światło dzienne przy okazji akcji Interpolu. Międzynarodowe służby uderzyły w siatkę pedofilską i znalazły zdjęcia z małym chłopcem. Okazało się, że robił je i kolportował w sieci właśnie Tomasz Ł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej