Przez ponad trzy lata od prawomocnego wyroku wymiar sprawiedliwości nie mógł poradzić sobie z osadzeniem Damiana P. w zakładzie karnym. Mężczyzna – gdy miał 19 lat, razem ze swoim współlokatorem Wojciechem M. dopuścił się okrutnych działań wobec zwierząt.

Kota sąsiadki włożył do pralki i uruchomił ją. Innego wkładał do piekarnika, przypalał mu ogon i wkładał długopis do uszu oraz odbytu. Kilka tygodni wcześniej zabił innego kota, którego wziął ze schroniska. Jego też włożył do pralki i włączył automat. Innym razem kilkumiesięcznego kociaka zgniótł wersalką. Nie oszczędził też kury: kilkakrotnie rzucał nią o ścianę budynku, zwierzę zdechło.

O czynach wrocławianina prokurator napisał, że „działał ze szczególnym okrucieństwem w celu wywołania u zwierząt lęku, a także zadania im bólu i cierpienia".

Pierwszy wyrok w jego sprawie zapadł 29 lipca 2015 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia Krzyków uznał Damiana P. winnym wszystkich zarzucanych mu czynów i skazał mężczyznę łącznie na dwa lata pozbawienia wolności (z czego rok za znęcanie się nad kurą). Zakazał mu też posiadania zwierząt przez 10 lat i kazał zapłacić nawiązkę w wysokości 4 tys. zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami we Wrocławiu. Jego współlokator, który – zdaniem śledczych – zacierał ślady przestępstw, został skazany na sześć miesięcy, w zawieszeniu na trzy lata.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej