Kozanów zbudowano na terenie przewidzianym przez Niemców jako polder przeciwpowodziowy. Jednak mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Nim nadeszła pierwsza fala, były ostrzeżenia, ale wydawane dla m.in. Wojnowa, Biskupina czy Sępolna. W przypadku Kozanowa zagrożeniem okazała się Ślęza. Wezbrane wody niewielkiej rzeki, nie mogąc pomieścić się w Odrze, cofnęły się i zalały blokowisko.

W klapkach, ale wypięknieni

- Właśnie mieliśmy wjeżdżać nad jezioro, ale jezioro przypłynęło do nas - żartował młody człowiek, gdy 22 lata temu nasi dziennikarze pontonami dotarli na odcięte od reszty miasta osiedle.

"W słońcu Kozanów bardziej przypomina kurort na Mazurach niż zatopione osiedle - zanotował nasz reporter. - Płyniemy. Przed nami na dwóch połączonych paskiem materacach, z rakietami od tenisa stołowego służącymi za wiosła, płynie mężczyzna w średnim wieku. - Którędy na Gądów? - krzyczy". 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej