20-letnia Magda wracała z pracy w sklepie całodobowym w Świdnicy, kiedy zaczepił ją dawny kolega ze szkoły, Marek. Przyłożył jej nóż do żeber i powiedział: „Idziesz ze mną”. Myślała, że chce ją zabić.

Z Markiem zawsze coś było nie tak, upośledzony – tak o nim mówili. I wszyscy wiedzieli, że ćwiczy sztuki walki. Próbowała go zagadywać, kiedy zaprowadził ją na działki, kazał się rozebrać, pieścić penisa i dotykał ją po całym ciele. Przekonywała, że w telewizji leci film z Van Damme’em i fajnie byłoby na niego zdążyć.

Nie wie, czy właśnie to pomogło, że w końcu przestał. Zanim ją wypuścił, zagroził jeszcze, że jak komuś powie, to zrobi krzywdę jej albo sobie.

Pobiegła do koleżanki. Pamięta, jak myła się w misce, bo koleżanka nie miała w domu łazienki. Brudna czuje się do teraz, chociaż minęło ponad 20 lat. O tym, co jej zrobił, powiedziała dopiero niedawno córkom. Chciała, żeby Hania wiedziała, że ją też to spotkało.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej