Cztery lata temu Mateusz Morawiecki wszedł do polityki spoza parlamentu. W wyborach nie startował. Teraz, gdy jest premierem, Prawo i Sprawiedliwość chce wykorzystać jego popularność. A jako że pochodzi z Wrocławia, to właśnie stolica Dolnego Śląska wydawała się naturalnym miejscem pierwszego w jego historii startu w wyborach parlamentarnych.

Morawiecki zna tu ludzi, stoi za nim zakładana przez jego ojca „Solidarność Walcząca”.

Wrocław niepisowski?

Wrocław to jednak również jedna z twierdz antypisowskiego oporu. W skali całego okręgu – obejmującego dawne województwo wrocławskie – cztery lata temu partia Jarosława Kaczyńskiego nieznacznie była górą (wygrywając z PO o 0,72 pkt proc.), ale w samym mieście na PO oddano ponad osiem tysięcy głosów więcej.

Dlatego w partii dojrzewa pomysł, by premier o mandat walczył gdzie indziej.

CZYTAJ TAKŻE: Dutkiewicz: Do polityki nie wracam, a "Wiadomości" TVP są jak Radio Erewań

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej