Rozmowa z mec. Sebastianem Kujaczem

Agnieszka Dobkiewicz: Jak to się stało, że został pan pełnomocnikiem mamy zabitej Kristiny?

Sebastian Kujacz: Agnieszka, jej mama, to moja koleżanka. Zadzwoniła do mnie wieczorem w dniu, w którym wyznaczono mnie na obrońcę z urzędu Jakuba A. Umówiliśmy się na spotkanie w kancelarii, gdzie miałem jej opowiedzieć, co to jest śledztwo, jak powinno wyglądać, czego może się spodziewać, jakie ma prawa. Tak ogólnie. Nie tylko o przepisach, ale głównie o praktyce organów ścigania.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej