2 lutego 2018 r. Artur K. przyszedł do mieszkania Kamili. Okładał ją pięściami po całym ciele i kobieta straciła przytomność. Potem związał Kamili ręce i nogi taśmą malarską. Tą samą taśmą zakleił usta. Zgwałcił ją i udusił poduszką. Potem dopił otwartą butelkę wina, zabrał Kamili telefon i wyszedł. Mieszkanie zamknął na dwa zamki.

- Jest to czyn zasługujący na najsurowsze potępienie i karę. To przestępstwo wyróżniało się na tle innych zabójstw swoim okrucieństwem i odrażającym charakterem - przeczytano w uzasadnieniu wyroku sądu apelacyjnego, w którym podtrzymano wyrok sądu pierwszej instancji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej