Koleje Dolnośląskie, rządzone przez Damiana Stawikowskiego, związanego z prezydentem Lubina Robertem Raczyńskim, od 1 lipca zmieniają cennik. Podwyżka obejmie część biletów jednorazowych i miesięcznych.

Formalnie jest to zmiana obowiązujących promocji. Promocji było jednak dużo w całym regionie, a wprowadzana zmiana cen oznacza, że pasażerowie na poszczególnych trasach zapłacą od 50 groszy do kilku złotych drożej. Najwięcej – mieszkańcy Świdnicy: za bilet jednorazowy do Wrocławia o 5,50 zł, a za miesięczny o prawie 90 zł.

– Będę się upierał, że to nie jest podwyżka, ale wycofanie się z niektórych promocji – mówi Bartłomiej Rodak, rzecznik Kolei Dolnośląskich. – Wycofujemy się z nich m.in. z uwagi na koszty obsługi, a także małe zainteresowanie pasażerów na niektórych trasach.

Podwyżka nie spotkała się z ciepłym przyjęciem internautów. – No wiadomo, wasz nowy zarząd. Pociągów nie ma, ale podwyżki cen biletów są – skomentował na facebookowym profilu KD Paweł Marciniak, odwołując się do nierozstrzygniętego przetargu na 11 nowych składów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej