Ziobro nie cofnął się nawet przed ujawnianiem informacji ze śledztwa, byle tylko być pierwszym, który ogłosi poruszonemu okropnością mordu narodowi, że rzekomy sprawca został złapany. Śledczy pracujący od kilku dni na miejscu byli dosłownie wściekli, gdy w niedzielne popołudnie Ziobro ujawnił zatrzymanie podejrzanego – mimo że ten nie został jeszcze nawet w prokuraturze przesłuchany, nie mówiąc już o przyznaniu się do winy.

Śledczy zostali zmuszeni do zwołania naprędce konferencji prasowej, na której powtórzyli to samo, co palnął minister sprawiedliwości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej