Zapytaliśmy wrocławian, jakie mają sposoby na przetrwanie upału w mieście.

Anna Michalska, emerytka: – Nie wychodzę z domu, kiedy jest zbyt gorąco. Zawsze staram się mieć przy sobie butelkę wody i coś słodkiego. Słońca unikam – pod kapeluszem albo spacerując w cieniu.


Jerzy Urbańczyk: – Chętnie wyjeżdżam poza miasto, by posiedzieć nad wodą. Uciekam z centrum na obrzeża, gdzie temperatura zawsze jest niższa.

Dominika Juraszek, studentka: – Dorabiam w wypożyczalni hulajnóg elektrycznych, ale w biurze nie mamy niestety klimatyzacji. Chłodzimy się więc wiatrakami. Noszę też ze sobą wodę – używam wielorazowej butelki z wymiennym filtrem. 

Marcelina Magiera, menedżerka Frytki+Sos: – Jeśli ktoś przyniesie własną butelkę, nalewamy mu wodę za darmo. Ten pomysł powstał w zeszłym roku, po pierwszej fali upałów. Woda z kranów we Wrocławiu jest zdatna do picia, czemu więc by się nią nie podzielić?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej