Tomasz Pietrzyk wystartował w czwartek rano z przystani na Osobowicach. Po drodze odwiedzi m.in. Uraz, Ścinawę, niemiecki Frankfurt czy Park Narodowy Ujście Warty. W miastach nad Odrą zje i pozwiedza, ale noclegów tam nie planuje. Będzie spał w namiocie niedaleko brzegu.

Kajak ma bardzo ograniczoną ilość miejsca, dlatego namiot i śpiwór to dwie z niewielu rzeczy, które ze sobą zabrał.

- Zapakowałem dwa kanistry na wodę po 10 litrów, aparat z sześcioma filmami, zapalniczkę do rozpalania ogniska i kilka kanapek - mówi.

Kajak jest dwuosobowy, ale Pietrzyk zdecydował się płynąć samotnie. Chce odpocząć od zgiełku i ludzi, ale też poznać i sfotografować dzikie, niezamieszkałe nadbrzeża. Brzeg Odry jest w 99 proc. dziki, po polskiej stronie jest też niewiele miast, w większości to lasy.

Jedną z przeszkód, jaką może spotkać na swojej drodze, jest śluzowanie. Poniżej Wrocławia znajdują się dwie śluzy, elementy stopni wodnych Rędzin we Wrocławiu oraz Brzeg Dolny w okolicach wsi Wały, budowane w celu poprawy żeglowności rzeki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej