„Je... dzieciobójcę!” – usłyszał Jakub A. od więźniów, gdy opuszczał areszt w Świdnicy. Również wielu internautów życzyło mu śmierci w męczarniach. Wrogość wobec podejrzanego okazywali też mieszkańcy, gdy był przesłuchiwany w prokuraturze. W takiej atmosferze mężczyznę przewieziono do zakładu karnego w Wołowie, gdzie w 1998 r. wybudowano pierwszy w Polsce oddział „N” dla niebezpiecznych więźniów. Jakub A., decyzją komisji penitencjarnej w Świdnicy, trafił na ten oddział.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej