– Mimo wielokrotnych apeli o niepozostawianie dzieci i zwierząt w zamkniętych samochodach, zaparkowanych najczęściej pod centrami handlowymi, nadal zdarzają się tego typu sytuacje. Wczoraj, gdy na Wrocław spłynęła fala upałów, a pojazdy stały się gorącą pułapką, jeden z mieszkańców miasta zostawił swojego siedmioletniego syna zamkniętego w aucie zaparkowanym pod jednym z dużych supermarketów – informuje st. asp. Monika Kaleta z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Chłopiec siedział w zamkniętym samochodzie. Miał zamknięte oczy.  Był cały spocony. Na szczęście  zauważyli go inni klienci centrum. Zawiadomili policję i próbowali dostać się do auta. Poprosili też obsługę supermarketu, by wezwała właściciela samochodu. – Ta kilkukrotnie próbowała przez megafon wezwać na miejsce właściciela pojazdu. Z uwagi na to, że nikt nie odpowiadał na wezwania, a zamknięty w samochodzie chłopiec miał zamknięte oczy, świadkowie i pracownicy ochrony podjęli próbę nawiązania kontaktu z dzieckiem. Obudziło się dopiero po kilku próbach, po mocnym stukaniu w szybę auta – opowiada przedstawicielka policji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej