Po koncercie finałowym „Out of The System, czyli Wielki Brat słucha” na ostatnim PPA do tego emploi dochodzi pytanie zadawane kolejnym wykonawcom, powtarzające się jak refren: „Czy wziąłeś swoje leki?”, które przejdzie pewnie do historii festiwalu.

Można je zresztą skierować do bohaterów „Motyla”, najnowszej premiery Wrocławskiego Teatru Lalek, ze znakomitym tekstem Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk. Swoje leki w „Motylu” regularnie przyjmują dorośli bohaterowie tej opowieści – mama (Kamila Chruściel), tata (Konrad Kujawski) i babcia (Jolanta Góralczyk), tyle że nie w formie pigułek, ale hipnotyzującego, wzmocnionego jeszcze VR-owymi goglami telewizyjnego przekazu. W obu przypadkach kontrolę nad światem ma jakiś Wielki Brat. W „Motylu” jest Królem Złotoustym (Radosław Kasiukiewicz).

To fascynujące, z jaką zręcznością Liber prowadzi swoją narrację o władzy, manipulacji, uległości i buncie, zmieniając adresata opowieści – z dorosłego widza na dziecięcego. W „Motylu” zresztą szanse na udaną rebelię są większe niż w „Out of the System”. Wystarczy, że głos polityka i jego decyzja dotkną drzwi dziecięcego pokoju, żeby wywołać rewolucję. Dziecko jako nadzieja tego świata – to nie brzmi wcale tak naiwnie, kiedy o lepszy jego kształt walczy 16-letnia Szwedka Greta Thunberg.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej