Władze województwa z Marcinem Nałęczem – Niesiołowskim rozstały pod koniec marca. Nieskutecznie jednak, bo uchwałę, którą podjęły, zablokował wojewoda. Reakcją na to było złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Ogromne pieniądze za dyrygowanie

O tym, że dyrektor Opery Wrocławskiej powinien zostać na swoim stanowisku, mówił w piątek minister kultury Piotr Gliński.

– Popieram go. To wybitny twórca – podkreślał, przywołując, że ten rozwinął działalność opery, a zarzuty, że zarabiał ogromne pieniądze za dyrygowanie, to nic nadzwyczajnego. - Zarzuty były niezasadne, bo szefowie takich instytucji na całym świecie zarabiają też jako twórcy.

Gliński już w tej sprawie zabrał głos. Wypowiedział się kilka tygodni temu w piśmie do marszałka Cezarego Przybylskiego. Opiniował wówczas zamiar odwołania Nałęcza – Niesiołowskiego. Już wtedy był na „nie”. Uznał, że samorząd województwa „w ocenie pracy dyrektora instytucji kultury powinien zważyć ciężar ewentualnych uchybień na tle osiągniętego poziomu i rozmachu działalności artystycznej realizowanej przez dyrektora”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej