Ewa Wilczyńska: – Karol Chum oskarżył kardynała Henryka Gulbinowicza o molestowanie. „Wyborczej” opowiedział, że był 15-letnim uczniem seminarium, kiedy wysłano go do kurii po przesyłkę. Korespondencja była jeszcze niegotowa, więc został na noc. Kardynał miał odwiedzić go w pokoju, przysiąść się do nastoletniego chłopca, włożyć rękę pod kołdrę i dotykać miejsca intymne. Wszystko wydarzyło się blisko 30 lat temu...

Artur Nowak: – I nie dziwi mnie, że dowiadujemy się o tym dopiero teraz. W większości głośnych przypadków wykorzystania seksualnego ofiary mają odwagę mówić o tym, co je spotkało, dopiero po latach. Ofiary kardynałów Pella, McCarricka czy Groëra opowiedziały o swojej traumie po kilkudziesięciu latach. W przypadku pana Karola sytuacja była o tyle trudna, że oskarżenie dotyczy najwyższego hierarchy archidiecezji wrocławskiej, osoby powszechnie szanowanej, z solidarnościową kartą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej