Mały Wojtuś wyszedł z pokoju, w którym zamknął się z nim wujek. Często się tak zamykali, ale rodzinie to nie przeszkadzało. Aż do tego dnia, gdy matka zobaczyła na ręce chłopca spermę. Wtedy zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak.

Rodzina sprawę zgłosiła do miejscowego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pracownicy natychmiast podjęli interwencję. Gdy obawy matki się potwierdziły, natychmiast powiadomili prokuraturę w Świdnicy. Ta równie szybko wujka pedofila zatrzymała, a sąd aresztował go w ubiegły weekend na trzy miesiące.

Przesłuchiwany 39-latek przyznał się do wykorzystywania siostrzeńca. Zamykał się z nim nie tylko w pokoju, ale i w łazience czy komórce. Tam zmuszał chłopca do dotykania jego narządów płciowych. Sam też go dotykał. Następnie kazał się chłopcu masturbować i patrzył na to. Mężczyzna usłyszał od prokuratora trzy zarzuty. – Dwa zarzuty dotyczą czynów pedofilskich, a więc doprowadzania nieletniego chłopca wielokrotnie do innej czynności seksualnej – mówi prokurator Marek Rusin, szef świdnickiej prokuratury rejonowej. – Trzeci dotyczy znęcania się nad siostrą, matką chłopca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej