Sobotni pojedynek Śląska z Arką w ostatniej kolejce piłkarskiej ekstraklasy nie miał kluczowego znaczenia dla tabeli w grupie spadkowej, gdyż obydwie drużyny już wcześniej zapewniły sobie utrzymanie. Grano o jak najwyższe miejsce w tabeli na koniec sezonu, co ma bezpośrednie przełożenie na pieniądze wypłacane klubom przez Ekstraklasę SA.

Ostatecznie Śląsk pewnie wygrał 4:0 i wyprzedził w tabeli Arkę, kończąc sezon na 12. miejscu w tabeli.

Jednak przed i po spotkaniu we Wrocławiu pojawiały się informacje sugerujące, że u bukmacherów obstawiano podejrzanie wysokie pieniądze na pewne rozstrzygnięcia dotyczące tego pojedynku.

– Zadzwonili do mnie przedstawiciele jednego z zakładów bukmacherskich i poinformowali, że ktoś chciał postawić bardzo duże pieniądze, obstawiając kartki, jakimi zostaną ukarani zawodnicy w meczu Śląska z Arką – opowiada Adam Gilarski, rzecznik dyscyplinarny Polskiego Związku Piłki Nożnej. – Zazwyczaj taki zakład obstawia się za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, ale tym razem ktoś chciał obstawić za kilkadziesiąt tysięcy. To wzbudziło podejrzenia, dlatego firma bukmacherska nie przyjęła tych pieniędzy. W efekcie wszcząłem postępowanie wyjaśniające i poinformowałem o sprawie policję, która ma znacznie większe możliwości przeprowadzenia śledztwa i dotarcia do osób chcących obstawiać zakłady – dodaje Gilarski, zaznaczając, że nie chce ujawnić nazwy firmy bukmacherskiej, która zgłosiła sprawę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej