Ta zwiększona aktywność jest związana z pisarskim jubileuszem – pierwsza powieść Krajewskiego, „Śmierć w Breslau”, ukazała się 20 lat temu. Z okazji rocznicy debiutu Krajewski realizuje swoje marzenie sprzed lat – napisania powieści szpiegowskiej. „Dziewczyna” jest też z ukłonem w stronę czytelników z Galicji, którzy tak jak wrocławianie chcą mieć swoją postać i domagali się powrotu Popielskiego.

„Dziewczyna” jest próbą odnalezienia się w nowej konwencji, próbą – na co wiele wskazuje – jednorazową, jako że bohater, choć marzy o karierze agenta, ostatecznie nim nie zostaje, co sprawia, że jedyną szansę powrotu do świata wywiadu daje Mock.

Nie jestem pewna, czy „Dziewczyna” usatysfakcjonuje miłośników lwowskich klimatów w twórczości Krajewskiego – tu Lwowa jest niewiele, o orgiach Popielskiego w kuszetkach na trasie między tym miastem a Krakowem jedynie się wspomina (generalnie Popielski ma tu wyjątkowo mało czasu na erotyczne igraszki), a samego bohatera zawodowe komplikacje i prowadzone śledztwa zmuszają do licznych podróży – od wschodnich kresów Rzeczypospolitej przez Warszawę aż po Gdańsk.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej