Paweł Kania (kilka tygodni temu wydalony ze stanu duchownego za gwałty i molestowanie nieletnich) to jeden z „bohaterów” filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” dokumentującego przypadki pedofilii wśród duchownych.

Po jego premierze władze kościelne wydają kolejne oświadczenia, w których z jednej strony wyrażają ubolewanie, a z drugiej zaprzeczają, by były świadome czynów popełnianych przez podwładnych im księży.

Kard. Gulbinowicz i abp Gołębiewski

„Wyrażamy ból, przepraszamy i podtrzymujemy gotowość pomocy tym, którzy o nią wystąpią” – czytamy w przedwczorajszym komunikacie archidiecezji wrocławskiej.

Oświadczenie stoi w sprzeczności z dotychczasową „polityką” wrocławskiej kurii unikającą wzięcia odpowiedzialności za niegodziwe czyny swojego księdza.

Na raport fundacji Nie Lękajcie Się archidiecezja odpowiedziała zarzutami o manipulację, a także twierdzeniem, że czynów, za które Kania został później skazany, dopuścił się „w czasie niezwiązanym z posługą kapłańską”.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej