Rozbite namioty, powieszone na gałęziach torby i rozpalone ognisko - tak wyglądało serce Karkonoskiego Parku Narodowego w trakcie majówki. Biwak odkrył patrol KPN, który przez ostatnie dni edukował turystów jak zachowywać się na szlaku oraz tłumaczył, jak ważny jest spokój dla sokołów i cietrzewi. Właśnie ten spokój zaburzyli obozowicze.

- Dlaczego w tak szczególnych miejscach muszą dziać się takie historie? Pomysł na majówkę, ekscytującą, inną niż wszystkie, niepowtarzalną i tak egoistyczną. Żyjemy w dziwnych czasach. Tylko ja, ja i ja. Nic się nie liczy, liczę się tylko ja i moje potrzeby - napisano na Facebooku KPN.

W dalszej części wpisu patrol KPN przypomina, że chroni przyrodę właśnie dla turystów. - "Od pierwszego maja jesteśmy z naszymi wolontariuszami na karkonoskich szlakach i staramy się Was przekonać, że warto dać chwilę ciszy i spokoju naszym podopiecznym – cietrzewiom i sokołom".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej