Pracownicy podpisani jako „zespół” zwołali w czwartek konferencję prasową w Teatrze Polskim, a do wiceministry kultury Wandy Zwinogrodzkiej wystosowali list otwarty, w którym winą za złą opinię na temat ich instytucji obarczają media (jak uściślili podczas konferencji - jedno medium, czyli "Gazetę Wyborczą" i wyżej podpisaną dziennikarkę). "Warto wysłuchać nas. Jesteśmy bowiem źródłem prawdziwych informacji" - piszą.

Teatr Polski we Wrocławiu "pracuje pełną parą"

Aktor Tomasz Lulek dowiedział się o czwartkowym spotkaniu przypadkiem: - Dlatego tu się pojawiłem - powiedział nam. - I wydaje mi się co najmniej dziwne, że organizatorzy konferencji występują w imieniu zespołu Teatru Polskiego we Wrocławiu, choć ani ja, ani wielu innych pracowników nie wiedziało o ich inicjatywie.

Jaka jest zatem prawda „Zespołu Pracowników Teatru Polskiego we Wrocławiu”? „Zespół” przekonuje, że teatr pracuje pełną parą, że proponuje repertuar ponad podziałami, a jego pracownicy obrywają wciąż za błędy popełnione za kadencji poprzedniego dyrektora Cezarego Morawskiego, choć wprowadzili szereg rozporządzeń i procedur naprawczych, które pozwolą uniknąć ich powtórzenia w przyszłości.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej