Daniel L. na stałe mieszkał w Austrii, pracował tam jako kelner. Postanowił jednak poszukać szczęścia w Belgii, ale na Wielkanoc 2017 r. wrócił do Polski, bo tam nie mógł znaleźć pracy. Zgodnie z ustaleniami śledztwa najpierw odwiedził kuzyna Adriana i jego żonę. Wypili razem litr wódki. Po tym Daniel L. wpadł na pomysł, że pojedzie do swojej siostry Doroty T. i jej męża Jarosława. Zadzwonił po znajomego taksówkarza. Ten około godz. 3 zawiózł go do Biedrzychowic (powiat lubański).

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej