Izabela Żbikowska: Mam 34 lata i jestem przekonana, że jestem w czepku rodzona. Nieustannie znajduję na to dowody – raz zgubiłam okulary korekcyjne w parku. Po południu kolega zadzwonił, że jego kolega znalazł okulary, które wyglądają jak moje. Innym razem zostawiłam nowy telefon w pociągu, a kilka godzin później obsługa kolei przywiozła mi go do Wrocławia. W Portugalii okazało się, że owszem, zrobiłam rezerwację hotelu, ale na rok później, niż przyjechaliśmy. Szczęśliwie jednak ktoś właśnie zrezygnował i oto znalazł się dla nas pokój. I tak dalej...

Sławomir Prusakowski, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS: - Myślę, że obiektywne szczęście nie ma tu nic do rzeczy. Raczej chodzi o to, jak postrzegasz zdarzenia, których doświadczasz. Statystycznie rzecz ujmując – przepraszam za obdzieranie indywidualności – w życiu każdego człowieka przytrafiają się i szczęśliwe sytuacje, i nieszczęśliwe, mimo to są ludzie, którzy – tak jak ty – widzą swoje życie, jako pełne szczęścia, przekonani są, że los im sprzyja, inni zaś, doświadczając podobnej liczby zdarzeń pozytywnych i negatywnych, patrzą na swoje życie jako na pasmo porażek i niekończącą się listę kłopotów.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej