Marcin Nałęcz-Niesiołowski kontra Michał Bobowiec. Pierwszy jest dyrektorem Opery Wrocławskiej, drugi – członkiem zarządu województwa odpowiedzialnym za kulturę. Niecałe dwa tygodnie temu władze regionu odwołały dyrektora opery ze stanowiska. Decyzja była pokłosiem dwóch miażdżących kontroli w tej instytucji: NIK-u i urzędu marszałkowskiego. Obie ustaliły, że Marcin Nałęcz-Niesiołowski dorabiał do pensji krocie.

Odwołanie wstrzymał jednak wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, uzasadniając to negatywną opinią ministra kultury Piotra Glińskiego.

Bobowiec skomentował ruch Hreniaka na Facebooku: „Nie zgadzam się na to, by osoby niegospodarne i dokonujące nadużyć piastowały kierownicze stanowiska w podległych mi instytucjach kultury, niezależnie od politycznych koneksji!”.

Nałęcz-Niesiołowski zareagował na ten post po 10 dniach, wysyłając do Bobowca „wezwanie do przeprosin” - zostało ono opublikowane przez Radio Wrocław - w których ma on ogłosić, że „bezprawnie naruszył dobra osobiste i cześć pana Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego” a sformułowania, których użył są „nieprawdziwe i krzywdzące” dla szefa opery.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej