Prezydent Andrzej Duda do Wołowa przyjechał na zaproszenie starosty z PiS Janusza Dziarskiego i burmistrza miasta Dariusza Chmury, związanego z Bezpartyjnymi Samorządowcami. Najpierw chwalił lokalne władze i społeczność: - Wołów jest naprawdę piękny, budynki i obejścia są zadbane. Widać, że rządzą i mieszkają tu solidni i pracowici ludzie.

Później prezydent przeszedł do polityki i pieniędzy. Zapewniał, że program 500 plus i obniżenie wieku emerytalnego było przez Polaków oczekiwane. Wielu z nich jednak chciałoby więcej zarabiać.

- Na sektor prywatny nie mamy wpływu - podkreślił, przechodząc płynnie do najgorętszego tematu w oświacie, czyli zarobków nauczycieli. - Nie zarabiają dobrze i wszyscy to wiedzą, ale czy jakość kształcenia w szkole jest dobra? - pytał i odpowiadał: - Nie.

Andrzej Duda chce poprawy jakości w edukacji. Ma świadomość, że wśród nauczycieli jest rzesza oddanych pedagogów, którzy solidnie wykonują swoją obowiązki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej