CZYTAJ TAKŻE: Mocne wystąpienie Sutryka. Oskarżył PiS o kołtuństwo i wojnę hybrydową z samorządami

A trzeba przyznać, że PiS ruszył przeciwko wrocławskiemu prezydentowi bardzo szeroką ławą. Do ataku poza radnymi przyłączyli się: minister Anna Zalewska, wrocławscy posłowie i kurator oświaty. Na niewiele się to zdało.

Sutryk celnie wszystkich po kolei wypunktował i ostatecznie PiS w tej sprawie znokautował.

Całkiem słusznie i zasłużenie. Bo choć prawem opozycji jest krytyka władz, a prawem radnych – zwoływanie nadzwyczajnych sesji, to w tym przypadku – co też podniósł prezydent – wykorzystywanie do walki politycznej emocji i niepokojów ludzi dostatecznie już pokrzywdzonych przez los było kolosalną przesadą.

Tym bardziej że, jak trafnie wytknął im prezydent, nie widzieliśmy wrocławskich posłów partii Kaczyńskiego, Jacka Świata i Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, wśród tych parlamentarzystów, którzy przyszli z pomocą matkom niepełnosprawnych protestującym w Sejmie. I nie spotkaliśmy wrocławskich radnych PiS na solidarnościowych demonstracjach osób z niepełnosprawnościami. A najlepiej o doraźnym, na chybcika obranym politycznym celu akcji działaczy PiS świadczy fakt, że minister oświaty nawet nie zdążyła uzgodnić stanowisk z podwładnym sobie kuratorem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej