– Te trzy początki wyznaczają daty 1918, 1945 i 1989. Wojny światowe i zmiany porządku politycznego, przesunięcia granic oraz konieczność znalezienia budulca tożsamości narodowej znalazły swe odbicie w architekturze. To wielkoskalowa scenografia dla narracji nowej władzy, nowego społeczeństwa, nowej sztuki – mówi Michał Duda, jeden z kuratorów wystawy.

Sejm ciągle tymczasowy

Najpierw siedziba. Władza musi budzić respekt albo demonstrować transparentność. Centralna, samorządowa, sądownicza i medialna. Za każdym razem z daleka widoczna.

– Numer jeden to gmach Sejmu RP, w zasadzie tymczasowe lokum – mówi Michał Duda. – W 1918 r. władze odradzającego się państwa uznały, że póki nie ma odpowiedniego budynku, trzeba wykorzystać pomieszczenia Instytutu Aleksandryjsko-Maryjskiego Wychowania Panien przy ulicy Wiejskiej. Kazimierz Tołłoczko i Romuald Miller przebudowali budynek, ale komfort pracy był tak niski, że posłowie podjęli decyzję o wzniesieniu dodatkowego skrzydła, który by pomieścił salę plenarną. Nadal jednak uważali, że w przyszłości się stąd wyprowadzą.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej