Poszło o prezentowany na wystawie „Konsekwencje”, która była pokazywana we wrocławskiej Galerii Miejskiej w styczniu ubiegłego roku, obraz „Wandale”. Rozmawialiśmy wtedy z Jaklewicz, pytając także o tę pracę, która teraz wywołała kontrowersje - to katolicki krzyż, za sprawą wandalistycznego ataku zamienia się w swastykę.

- Sięgam po geometrię, żeby umieścić na obrazach symbole religijne i pokazać, jak niebezpiecznie mogą zmienić swoje znaczenie - mówiła wtedy artystka. - Mam nadzieję, że nie dojdziemy do tego, bo nie tak dawno ludzkość zdobyła ten antyhumanitarny szczyt. Ale bez wątpienia mamy do czynienia z sytuacją, w której to zagrożenie staje się realne. Ostrzegam przed nim.

I dodała: - Dla mnie takie malarstwo jest teraz koniecznością. Nie możesz nie reagować na to, co się dzieje wokół. Z historii sztuki znamy przykłady, kiedy awangarda wspierała i reagowała na zmiany społeczno-polityczne. Abstrakcja może być zaangażowana i taka także mnie interesuje.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej