Blokadę drogi serwisowej z Lubina do Polkowic zapowiedzieli w piątek podwykonawcy włoskiej firmy Salini. W ten sposób chcą wymóc na niej wypłatę pieniędzy za wykonane prace przy budowie ekspresowej na tym 14-km odcinku.

Sytuacja jest dynamiczna. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad próbuje „ugasić ten pożar”. W środę we Wrocławiu zorganizowała z nimi spotkanie informacyjne, na którym dowiedzieli się, jakie dokumenty muszą załączać do wniosków o bezpośrednią płatność. W czwartek kolejną rundę zaplanowano w centrali GDDKiA w Warszawie. Czy to uspokoi nastroje i blokady nie będzie?

– Liczymy na rozsądek podwykonawców – mówi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Protest to niejedyny kłopot Generalnej Dyrekcji. Salini przerwało budowę S3, żądając dodatkowych 449 mln zł – nie tylko za dokończenie tej trasy, ale też za inne inwestycje m.in. na S7 z Chęcin do – Jędrzejowa, ze Skomielnej Białej do Rabki-Zdrój i na A1 z Tuszyna do Pyrzowic.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej