Zdarzenie miało miejsce po stronie czeskiej. Był wieczór, wokół ciemno i wiał bardzo silny wiatr. Temperatura wynosiła około 0 stopni Celsjusza, widoczność sięgała zaledwie 50 m.

Jak podają czescy ratownicy z Horskiej Sluzby, mężczyzna spadając ze Śnieżki zatrzymał się na krzakach kosodrzewiny, a kobieta zjechała jeszcze kilkadziesiąt metrów niżej.

Niestety podczas upadku mężczyzna zgubił telefon komórkowy. Sytuacja była więc kryzysowa. Ranni turyści noc spędzili osobno, czekając na ratunek.

- O świcie mężczyzna wspiął się na Śnieżkę i wezwał pomoc. Natychmiast wyruszyliśmy z niezbędnym sprzętem i rozpoczęliśmy poszukiwania - powiedział Tomáš Novák, ratownik Pogotowia Górskiego. W tym samym czasie ratownicy zwrócili się do Regionalnego Centrum Operacyjnego Pogotowia Ratunkowego w Hradcu Králové o przysłanie śmigłowca.

Z pomocą sprzętu wspinaczkowego i kolejki linowej udało się wychłodzoną i ciężko ranną kobietę przetransportować na szczyt do budynku Czeskiej Poczty na Śnieżce.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej