Prokurator umorzył postępowanie, wskazując, że łączenie mnie z tzw. aferą PCK jest po prostu niedopuszczalne – oświadczyła we wtorek na antenie TVN 24 minister edukacji narodowej Anna Zalewska. W dalszej części wypowiedzi zaprzeczyła swoim związkom z głównym podejrzanym o wyprowadzanie pieniędzy z Czerwonego Krzyża – Jerzym G.

Obie informacje podane przez minister Zalewską nie mają jednak pokrycia w faktach.

Badająca sprawę przekrętu Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu nie umorzyła bowiem żadnego postępowania związanego z Anną Zalewską. Bo i takie nie było dotychczas prowadzone. Sama minister nie została zaś w tej sprawie przesłuchana nawet jako świadek.

Umorzony został, owszem, wątek dotyczący finansowania kampanii wyborczej, ale nie Zalewskiej, lecz samego Jerzego G. Dotyczył zresztą nie tyle finansowania kampanii z pieniędzy PCK, ile wykorzystywania pracowników tej instytucji do roznoszenia ulotek polityka PiS, gdy w 2014 r. ubiegał się on o mandat w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. W czym wydatnie wspierała go zresztą Zalewska.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej