„O godzinie 21 zgromadzenie panów Międlara i Zielińskiego zostało rozwiązane decyzją delegata miasta. Wcześniej były dwa ostrzeżenia za groźby i nawoływanie do nienawiści na tle wyznaniowym” – poinformował w piątek Barłomiej Ciążyński, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

Były ksiądz Jacek Międlar, głoszący antysemickie hasła, był wściekły. Niemal 200 osób przyjęło ten komunikat do wiadomości i rozeszło się, a on z grupą kilkunastu osób uznał, że sprawa ich nie dotyczy. W konsekwencji policja skieruje do sądu 11 wniosków o ukaranie narodowców.

„Zgromadzenie miało upamiętnić Żołnierzy Wyklętych. Niestety zamiast pamięci i szacunku była mowa nienawiści i hasła nawołujące do wykluczenia – skomentował na Fb prezydent Jacek Sutryk, który podziękował służbom za zabezpieczenie tego zgromadzenia.

Po raz pierwszy we Wrocławiu udało się je rozwiązać tak skutecznie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej