Rozmowa z Kostasem Georgakopulosem*

Magda Piekarska: Po co Wrocławiowi Rada Kultury?

Kostas Georgakopulos: – Ona jest tylko narzędziem, naprawdę chodzi o coś więcej.

O co?

– O to, żeby polityka kulturalna nie była tworzona tylko odgórnie, ale w porozumieniu z ludźmi, którzy ją tworzą, w dialogu z artystami, organizatorami życia kulturalnego, stowarzyszeniami twórczymi, organizacjami pozarządowymi.

Kiedy powstanie i kto wejdzie w jej skład?

– Liczę, że stanie się to najpóźniej pod koniec roku. Chcemy, żeby jej skład był jak najszerszy, liczył około 30 osób, włączając w to dyrektora wydziału kultury, przedstawiciela prezydenta, departamentu spraw społecznych, jednego z radnych z komisji kultury, dyrektorów instytucji, przedstawicieli NGO-sów, mediów, animatorów i artystów.

Wcześniejsze doświadczenia, zarówno wrocławskie, jak i innych miast, pokazały, że działania te nie były skuteczne, bo nie miały akceptacji większości środowiska i nie było wystarczającej woli współpracy ze strony urzędników, kończyły się na samych deklaracjach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej