Bilety na koncert – choć kosztowały od 170 zł do 300 zł – były wyprzedane od dawna, bo Berliner Philharmoniker to legenda orkiestrowego świata.

Berlińscy Filharmonicy zagrali we Wrocławiu po raz pierwszy od czasów wojny. Wystąpili tu w ramach krótkiego tournée z udziałem kanadyjskiego dyrygenta i szefa muzycznego Metropolitan Opera, Yannicka Nézeta-Séguina.

Orkiestra wystąpiła we wtorek, 19 lutego w Narodowym Forum Muzyki. Zaprezentowała  rzadko wykonywaną kompozycję „La mer” (Morze) Claude’a Debussy’ego oraz V Symfonię B-dur Siergieja Prokofjewa, którą kompozytor napisał pod koniec II wojny światowej.

Berlińscy Filharmonicy istnieją od 1882 r. – wtedy 54 muzyków z orkiestry Benjamina Bilsego w ramach buntu ogłosiło swoją niezależność i stworzyło własny zespół. Muzycy mieli się skarżyć, że za dużo pracują, a za mało zarabiają, a w dodatku... jeżdżą na koncerty pociągami czwartej klasy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej