W czerwcu 2017 r. Wrocław ogłosił przetarg na sprzedaż 54,46 proc. akcji piłkarskiego Śląska należących do gminy. Transakcją zainteresowane były cztery podmioty. Po dogłębnej analizie złożonych propozycji – z pomocą adwokata Jacka Masioty, który doradzał miastu przy procesie prywatyzacji – za najlepszą uznano ofertę konsorcjum spółek Wratislavia-Biodiesel. Ich większościowym akcjonariuszem jest biznesmen Grzegorz Ślak.

Rada miasta w głosowaniu poparła ten wybór i gmina zdecydowała się odsprzedać biznesmenowi większościowy pakiet akcji Śląska. Ślak miał zapłacić za piłkarską spółkę 3 mln zł. Zobowiązał się też, że w ciągu trzech lat zainwestuje w klub 45 mln zł. Gwarantował wpłaty po 15 mln zł rocznie.

JN Limited protestuje

Jednak niespodziewanie transakcja ostatecznie nie doszła do skutku, gdyż Ślak nagle wycofał się z planów przejęcia klubu. Sytuacja była niejasna, zagmatwana. Winę za nieudaną transakcję zainteresowani zrzucali na tego drugiego. Miasto oskarżało Ślaska, a biznesmen miasto.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej