Próba samobójcza, do której doszło pod koniec grudnia w teatrze, groźby pod adresem Krzysztofa Kopki ze strony szefa teatralnej „Solidarności” (że działalność instytucji w każdej chwili mogą zablokować związkowcy z Jelcza), rada artystyczna grożąca, że aktorzy zaczną zaklejać sobie usta w razie powrotu do pracy Rudzkiego, zwolnionego dyscyplinarnie przez poprzedniego dyrektora Cezarego Morawskiego – oto zatrważający obraz sytuacji w teatrze, który wyłonił się przed wrocławskim sądem okręgowym.

Zaskakujący apel

W piątek miał tam zapaść wyrok w sądzie II instancji w sprawie Rudzkiego, który stara się o powrót na stanowisko kierownika literackiego. Sąd jednak odroczył ogłoszenie orzeczenia do 7 lutego. Ale atmosfera była gorąca, a rozprawa trwała bite pięć godzin.

Krzysztof Kopka, koordynator pracy artystycznej w teatrze, gdy obejmował stanowisko półtora miesiąca temu, deklarował, że będzie zabiegał o powrót wszystkich zwolnionych przez Morawskiego pracowników. Tymczasem w piątek wygłosił zaskakujące oświadczenie. Zaapelował do Rudzkiego, żeby nawet w razie pozytywnego wyroku nie wracał w tej chwili do Polskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej