Sędzia Robert W. pochodzi z Wałbrzycha i właśnie na terenie tego miasta w lutym 2017 roku miał popełnić pierwsze z przestępstw, o które oskarżył go prokurator. Sędziego złapano jednak dopiero we wrocławskim Media Markt. W trakcie śledztwa na jaw wyszło, że wraz z żoną – Ewą W. mają na sumieniu więcej kradzieży.

Śledztwo początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu, ale później przejął ją Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Zatrzymany sędzia był bowiem czynnym pracownikiem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Wcześniej orzekał w Sądzie Rejonowym w Wałbrzychu, a następnie Sądzie Okręgowym w Świdnicy.

W trakcie śledztwa na jaw wyszło, że 4 lutego mężczyzna z Media Markt w Wałbrzychu wyniósł wraz z małżonką dwa pendrive'y, dwa głośniki i kabel. Straty oszacowano na 2 tys. 175 zł.

Dwa dni później – 6 lutego w sklepie Media Markt we Wrocławiu sędzia Robert W. dokonał kradzieży dwóch głośników, trzynastu pendrive'ów, dwóch kart Micro SD oraz słuchawek o łącznej wartości 2 tys. 444 zł i 40 gr. Na monitoringu utrwalono, jak sędzia wkładał do koszyka towar, a następnie za pomocą cążek pozbawiał go zabezpieczeń antykradzieżowych. Wyjmował przedmioty, a puste opakowania odkładał na póki sklepowe.  

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej