Wrocławskie zoo to 1,62 mln odwiedzających, 9747 osobników i 1116 gatunków (nie licząc m.in. patyczaków). Oznacza to, że pod względem bioróżnorodności wrocławska placówka jest pierwsza w kraju i trzecia na świecie. Wrocław wyprzedzają jedynie Berlin i Pilzno. Pracownicy zoo przyznają, że liczenie zwierząt to żmudna, ale konieczna praca.

– Dzięki temu możemy kontrolować i planować hodowlę gatunków skrajnie zagrożonych oraz tych o rosnącym zagrożeniu, aby nie zniknęły z powierzchni naszego globu – przyznaje dyrektor Ratajszczak.

W 2018 r. zoo odniosło sporo sukcesów. Narodziło się ok. 1,2 tys. zwierząt, w tym te bardzo rzadkie i zagrożone wyginięciem. Wrocław jest jedynym miejscem w Europie, gdzie udało się rozmnożyć np. dzioborożca palawańskiego. W stolicy Dolnego Śląska wykluły się trzy pisklęta tego niezwykle rzadkiego ptaka z filipińskiej wyspy Palawan. Tutaj narodził się także kuskus niedźwiedzi. To endemiczny gatunek torbacza zamieszkujący wyspę Celebes, gdzie jest zabijany przez kłusowników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej