- To trudna decyzja, ale nie jesteśmy na garnuszku miasta i musimy utrzymywać się sami. A w tym roku koszty utrzymania znacznie wzrosną. Nasze zoo to największa biletowana atrakcja w Polsce - mówił w piątek Radosław Ratajszczak, dyrektor zoo we Wrocławiu.

Wrocławskie zoo to wielka atrakcja. Znajduje się w nim ponad 10 tys. zwierząt, reprezentujących 1,1 tys. gatunków. W Europie tylko w Berlinie i Pilźnie jest więcej gatunków. W 2018 r. frekwencja wyniosła 1 mln 632 tys. 374 osoby. Ten wskaźnik utrzymuje się na podobnym poziomie od trzech lat, choć ta liczba jest o ok. 50 tys. mniejsza niż rok wcześniej.

- Szkodzą nam upały dochodzące do 36-38 stopni Celsjusza. Będziemy musieli reklamować Afrykarium jako komfortowe miejsce w upały. W strefie Kongo mamy maksymalnie 28 stopni - śmiał się dyrektor Ratajszczak.

Afrykarium to jeden z nowych symboli Wrocławia. A jego utrzymanie, tak jak i całego ogrodu, kosztuje. Zoo zapowiada, że szacowany koszt wzrostu opłat za energię elektryczną wyniesie 41 proc., co daje 1,1 mln zł w skali roku. Od 1 stycznia do 30 czerwca 2018 r. stawka za 1 MWh wynosiła 207,80 zł, a od 1 lipca do końca grudnia 269,50 zł. Od tego roku będzie to 332,70 zł. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej