Rozmowa z Rafałem Collinsem

Agnieszka Dobkiewicz: Kiedy zdecydował się pan wysłać do Komitetu Noblowskiego zgłoszenie kandydatury Jurka Owsiaka do Pokojowej Nagrody Nobla?

Rafał Collins: Widziałem się z Jurkiem Owsiakiem 13 stycznia podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mieliśmy wspólne wejście na antenę niedługo po tym, jak pojawiła się informacja o ataku w Gdańsku na prezydenta Pawła Adamowicza. Widziałem już, jak to nim wstrząsnęło, jak był załamany. A potem dotarła wiadomość o śmierci prezydenta Adamowicza i rezygnacji Jurka z prezesowania fundacji WOŚP. To był szok dla całego kraju. Wtedy uznałem, że trzeba wystąpić do Komitetu Noblowskiego.

Łatwo było znaleźć osobę, która pomoże? Zgodnie z prawem zgłoszenie musi wysłać parlamentarzysta lub osoba z dorobkiem naukowym.

– Na początku ciężko, bo kraj pogrążył się w żałobie. Nikt nie odpisywał. Teraz spływają odpowiedzi stamtąd, gdzie pisałem. Mam ich w tej chwili około 70 i wszystkie są pozytywne. Jest wielkie poparcie.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej