Antyaborcyjną naklejkę przedstawiającą martwe płody i hasła „Wolność karmiąca się śmiercią niewinnego człowieka to barbarzyństwo” oraz „Chcesz zabijać? Zabij siebie!” odkryli w środę pracownicy na drzwiach lokalu, gdy tylko przyszli do pracy. Kiedy ją przyklejono? Nie wiadomo. Właściciel chciał sprawdzić, na jaki klej przyklejono obrazek, i wtedy zauważył żyletkę. Zerwał ją i wyrzucił, nie informując o tym policji.

– To pierwsza taka sytuacja. Na razie traktujemy to jako akt wandalizmu i incydent, ale to jest po prostu głupota. Ktoś chce walczyć z aborcją, przyklejając żyletki na drzwiach lokalu gastronomicznego? Przecież ktoś mógł się zranić. Nie wiadomo, czy żyletka nie była czymś zakażona – przyznaje pan Grzegorz, właściciel lokalu.

Tuż po tym zdarzeniu właściciel rozmawiał z innymi lokalami gastronomicznymi w okolicy. Żeby ich ostrzec i zwrócić uwagę na jakiekolwiek niecodzienne sytuacje. Pracownicy z sąsiednich lokali uważają, że to atak wymierzony w restaurację wegańską. A "ludzie rezygnujący z jedzenia mięsa często są określani jako <<ekoterroryści>> lub <<lewacy>>".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej