Śnieżka to popularna atrakcja turystyczna, korzystało z niej dziennie nawet kilkaset osób. Mogły tam nadać widokówkę, kupić znaczek, pamiątki, ale też skorzystać z bufetu albo schować się w razie załamania pogody.

W niewielkim budynku zamontowano hydraulicznie sterowane okiennice, które po zamknięciu zmieniały go w drewniane schronisko górskie. Do tego został przymocowany stalowymi kotwami do podłoża, bo na Śnieżce często wieje. Dlatego istniejąca od 2008 r. agencja mogła funkcjonować nawet zimą. Dawno jednak nie było tak intensywnych opadów śniegu jak ostatnio. Spadło go tak dużo w takim krótkim czasie, że pracownicy poczty podjęli decyzję o ewakuacji.

ZOBACZ TEŻ: Bardzo trudne warunki w Karkonoszach. Wiatr na Śnieżce osiąga 130 km/h, obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego

Poczmistrz Dalibor Blaha podkreśla, że warunki były dramatyczne. - Uciekliśmy w ostatniej chwili. Dookoła budynku są nawiane nawet czterometrowe zaspy. Opuściliśmy pocztę ponieważ prognozy były bardzo niekorzystne - wyjaśnia portalowi 24jgora.pl. - Tak intensywne opady śniegu w tak krótkim okresie można uznać za ekstremalne. Nie przeżyłem tu tego przez cztery czy pięć lat. Tymczasem na Śnieżce nie ma bezwietrznych dni. Ci, którzy ją znają, wiedzą, że śniegu przybywa tam pod wpływem wiatru. Góra jest wyjątkowa, jest samotna, jest tak ukształtowana i tak zbudowana, że nie ma tam spokoju - dodaje Blaha.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej