Zawody zorganizowano po raz jedenasty, a roboty rywalizowały w szesnastu konkurencjach. W tym po raz pierwszy w pojedynkach dronów.

– Zdalnie sterowane, latające konstrukcje i ich piloci będą ścierać się o tytuł asa przestworzy na specjalnie przygotowanym torze o wymiarach 10 m na 5 m. Na różnych wysokościach umieszczone lub zawieszone zostaną na nim przeszkody, np. obręcze, które trzeba będzie pokonać – zapowiadał Mateusz Michalak, prezes działającego na Politechnice Wrocławskiej Koła Naukowego Robotyków KoNaR, które organizuje imprezę.

Kolejną nową konkurencją jest „Combat”, czyli walka robotów na piły, noże, młoty i kilofy, która toczy się w zamkniętej – dla bezpieczeństwa widzów – klatce. Z kolei dla konstruktorów bardziej pokojowych modeli robotów przygotowano konkurencję „Rescue”, czyli poszukiwanie zaginionego pluszaka w labiryncie, a następnie przetransportowanie go do bezpiecznej bazy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej