Rozmowa z Agatą Buzek, aktorką

Kiedy wrzuciła pani zdjęcie z sesji do kalendarza „Vege is the new sexy” na swój profil na Instagramie, pojawiły się komentarze: „Cudowna", „Słowiańsko najpiękniejsza", „Olśniewająca i tajemnicza", „Piękne ciałko trzeba pokazywać", a o weganizmie ani słowa.

– Wierzę, że pewne treści nie docierają do odbiorców wprost, ale na zasadzie skojarzeń zostają w podświadomości. Myślę, że ten projekt niesie ze sobą właśnie taki potencjał. Pokazuje, że weganki czy wegetarianki to normalne dziewczyny. Mają ciała. Bardzo mi się spodobało hasło „vege is the new sexy", bo obawiam się, że w dalszym ciągu niejedzenie mięsa kojarzy się z osobami, które są eteryczne, chodzą w długich sukniach i wiankach na głowie, palą świeczki, śpiewają pieśni itp.

Nie jest pani ani trochę rozczarowana, że akcja, która z założenia ma promować ważną ideę, została sprowadzona w zdecydowanej większości do nagłówków „Agata Buzek bez stanika", „Agata Buzek topless! Fani nie kryli zachwytu” czy „Agata Buzek podnieca internautów erotyczną sesją"?

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej