„Lex deweloper” to potoczna nazwa ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących.

Zgodnie z ustawą budynki mogą powstawać w szybkim trybie, sprzecznie z planami zagospodarowania przestrzennego.

Nowe inwestycje muszą być zgodne ze studium zagospodarowania uchwalanym przez gminę dla całego jej obszaru, ale to ma jednak nie dotyczyć terenów pokolejowych, powojskowych i poprzemysłowych. Wymogiem jest, by znajdowały się 500 m od przystanku komunikacji oraz 1,5 kilometra od szkoły i przedszkola i terenu zielonego.

Ustawa umożliwiła jednak złagodzenie, poprzez uchwalenie lokalnych standardów urbanistycznych.

Podobne przepisy wprowadziły już m.in. Warszawa, Gdańsk, Poznań i Białystok. Ich wprowadzenie postulował też Jacek Sutryk.

– Lex deweloper to w praktyce realna groźba obniżenia jakości życia mieszkańców poprzez niekontrolowaną rozbudowę terenów mieszkaniowych lub budowę w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Chcę temu przeciwdziałać za pomocą standardów – zapowiedział prezydent w listopadzie w swoich planach na pierwsze sto dni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej