Po naszej publikacji z prośbą o wsparcie do IPN pojechał wójt gminy Walim Adam Hausman. W jego gminie 20 lat temu władze sprzedały teren poobozowy pod budownictwo jednorodzinne. 

Podobny probelm jest w wielu okolicznych gminach. Po reakcji IPN wojewoda powołał zespół ds. upamiętniania miejsc kaźni więźniów obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, w którego skład wchodzą przedstawiciele IPN, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Celem prac zespołu ma być upamiętnienie więźniów filii Gross-Rosen oraz robotników przymusowych.

Agnieszka Dobkiewicz: Wójt Walimia interweniował w IPN w sprawie terenów po filiach obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, bo zagospodarowali je ludzie mniej lub bardziej świadomi ich wagi historycznej.

Dr Katarzyna Pawlak-Weiss: - Tak, wójt Walimia wyraził chęć zorganizowania spotkania przedstawicieli różnych podmiotów, w tym Oddziału IPN we Wrocławiu, aby tę kwestię rozwiązać. Bardzo często spotykamy się z takim zjawiskiem w kontekście KL Gross-Rosen i jego filii - wiemy, że coś się działo, coś było. Nie istniała jednak ciągłość historyczna. W 1945 roku nastąpiła wymiana ludności niemieckiej na polską. Aby przywrócić pamięć o tych miejscach państwo polskie musi podjąć pewne działania, chroniąc miejsca martyrologii przed ich zapomnieniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej